Jak zwalczyć stres?

Zastanów się ile razy w tym roku stresowałeś się? Niewiele? Średnio? Dużo? To zjawisko dotyka wszystkich osób żyjących we współczesnym świecie. Cywilizacja sprawiła, że nasze życie nabrało tempa. To nieuniknione, nie wrócimy do prostego prymitywnego życia, a wyścigowi szczurów towarzyszy nierozłącznie stres. Z pewnością więc chciałbyś się tego stresu pozbyć. Ale czy to w ogóle możliwe? Czy możemy usiąść jak mistrz ZEN i ze spokojem obserwować nerwowych ludzi, samemu będąc oazą spokoju? Bardzo często nie możemy. Bo nasze napięcie jest związane z działaniem. Z zadaniem, które mamy wykonać. I to szybko.

A może zamiast zwalczyć stres, możemy zrobić z niego przyjaciela? Jak opisuje Kelly McGonigal w jednej ze swoich prelekcji opierając się na pewnym badaniu w USA – to nie stres nas zabija, ale nasze podejście do niego! Przez ponad 8 lat duża grupa badawcza aż trzydziestu tysięcy dorosłych miała odpowiedzieć na to samo pytanie, które zadaliśmy w pierwszym akapicie tego tekstu. Zapytano też „Czy uważasz, że stres szkodzi Twojemu zdrowiu?”. Następnie… śledzono dane o zgonach! Na podstawie tych danych oszacowano, że przez 8 lat aż 182 tys. Amerykanów umarło za wcześnie. Ale czy z powodu stresu? Gdyby zadać tylko pierwsze pytanie, można byłoby tak sądzić. U osób, które doświadczyły dużo stresu, ryzyko śmierci było aż o 43% wyższe! Co się jednak okazało – tylko wtedy, gdy ankietowany odpowiedział, że uważa, że stres mu szkodzi. U osób, które doświadczyły dużej ilości stresu, ale nie uważały tego za szkodliwe, ryzyko zgonu nie tylko nie było zwiększone, ale było niższe niż u stresujących się niewiele!

Jako kontrargument można by przytoczyć badania dotyczące fizycznej szkodliwości stresu. W postaci chronicznej jest on przecież powiązany na przykład z chorobą wieńcową. Wynika to z tego, że puls wzrasta, a tętnice się kurczą. Przebadano więc grupę osób, którą wystawiono na działanie stresu: przemowami w niekorzystnych warunkach przy dezaprobacie oceniających, testom matematycznym w przyspieszonym tempie itp. Objawy fizyczne – przyspieszenia bicia serca, oddechu i pot odbieramy właśnie jako objawy stresu. Czy nasze podejście do stresu może je zmienić? Okazuje się, że tak! Gdy przekonano grupę testowanych osób, że jest to objaw tego, że aby sprostać wyzwaniu ciało staje się pełne energii, to pod wpływem takiego myślenia grupa zmieniła swoje nastawienie dostrzegając, że te reakcje są pomocne. Szybszy przepływ krwi i szybszy oddech służą lepszemu dotlenieniu i transportowi krwi. Mózg jest lepiej dotleniony. Co więc ze szkodliwością? W grupie o pozytywnym podejściu dostrzeżono pracę serca podobną do momentów radości, przypływu energii – ich tętnice pozostały rozluźnione przy zwiększonym pulsie! Takie reakcje mogą być wręcz korzystne dla naszego zdrowia!

Musimy także zwrócić uwagę na sferę hormonalną. Dużą rolę odgrywa tu oksytocyna. Jest ona odpowiedzialna w dużym stopniu za nasze instynkty społeczne. Przezywana jest nawet hormonem przytulania. Jej wzrastający poziom powoduje w nas empatię, chęć fizycznego kontaktu z ludźmi, a przede wszystkim składnia nas do pomocy i wsparcia ludzi, na których nam zależy zwiększając naszą troskliwość. Biologia w tak wspaniały sposób zaprogramowała w nas mechanizm, który w stresowych sytuacjach nas uspołecznia i hormonalnie zachęca nas do szukania i dawania wsparcia, aby z problemem radzić sobie we wspólnocie z innymi ludźmi!

Ponownie zrobiono badanie Amerykanów w wieku od 34 do 93 lat. Tym razem dołożono pytanie o to ile czasu spędzili pomagając przyjaciołom, sąsiadom, ludziom z otoczenia? Standardowo, sytuacje dużego stresu podniosły ryzyko śmierci o 30%, jednak i tym razem okazało się, że nie u wszystkich. U osób które opiekowały się innymi nie stwierdzono żadnego wzrostu ryzyka! Troska o innych powoduje w nas poczucie wspólnoty i daje nam świadomość tego, że z problemami nie musimy radzić sobie sami, a w naszym organizmie uwalnia zdrowe substancje.

Jaka jest biologiczna strona połączenia działania stresu i oksytocyny wynikającej z troski? Oksytocyna jest lekiem przeciwzapalnym. Chroni nasz układ krwionośny i to ona potrafi rozluźnić nasze tętnice. Serce ma specjalne receptory tego hormonu. W połączeniu ze stresem wzmacnia to nasze serce. Regeneracja po stresie jest szybsza. Nasze ciało w naturalny sposób jest więc przystosowane do tego, by ze stresem nie tyle wygrać, lecz uczynić go dla nas zdrowym i będącym okazją do polepszenia więzi społecznych.

Stresu nie unikniemy, bo nie unikniemy sytuacji, gdy wymagane jest nasze szybkie działanie i wytężona praca. Nie mamy z nim jednak walczyć, ale zrobić z niego przyjaciela. Nastawić psychikę na pozytywną interpretacją bodźców i zauważyć przypływ dobrej energii. A potem z zapałem zabrać się za pracę, pomagać innym, szukać wspólnoty do pokonywania trudności. Troszczyć się i stresować się zdrowo. A nasze dobre krążenie sprawi, że przeżyjemy nawet dłużej niż osoby, które stresu nie doświadczają.