Wiadomości

Pressje odpowiadają na niesmaczną odpowiedź Czwórek

Dodano: 16 Styczeń 2012, 10:23

Na portalu Rebelya.pl pojawiła się dziwaczna krytyka Pawła Rojka. Jej anonimowy autor zarzucał nam w żartach antysemityzm. Odpowiadamy.

obrazek

Kilka dni temu opublikowałem na portalu Rebelya.pl recenzję nowego numeru pisma "Czterdzieści i Cztery". Wskazałem między innymi, że autorom pisma bliżej jest do judaistycznej teologii takich autorów jak Walter Benjamin, Karl Löwith czy Jacob Taubes niż do polskiego mesjanizmu Adama Mickiewicza, Augusta Cieszkowskiego czy Jerzego Brauna. Na moją recenzję wkrótce odpowiedział niejaki Sławomir Żyżkowski ze środowiska "Czwórek", zarzucając mi antysemityzm. Moja odpowiedź na jego zarzuty mogłaby się zaczynać tak:

"Sławomir Żyżkowski zarzuca mi antysemityzm. Nie po raz pierwszy antysemici starają się odciągnąć uwagę od siebie, oskarżając innych o tę straszną zbrodnię. To bowiem Rafał Tichy, intelektualny herszt tej grupy, w swoim "artykule" krytykuje żydowski mesjanizm z chrześcijańskiego punktu widzenia. Wiemy, do czego doprowadziła taka krytyka w XX wieku, ta historia nie może się powtórzyć. Mało tego, inny członek tego ugrupowania, Filip Memches (niech was nie zwiedzie brzmienie nazwiska!), wielokrotnie dał się poznać jako krytyk czołowych żydowskich publicystów. Całość tego wulgarnego antysemickiego paszkwilu podsumowuje okładka, na której uzbrojona i obwieszona katolickimi symbolami kobieta trzyma na smyczy upozorowanego na szatana mężczyznę o wyraźnie semickich rysach. Antysemityzm w katolickim, mesjanistycznym przebraniu nie przejdzie!"

Tekst mógłbym też zacząć trochę inaczej:

"Sławomir Żyżkowski zarzuca mi antysemityzm. Doprawdy, nie wiem jaką inną reakcję prawdziwego Polaka może wywołać żydowska buta autorów "Czwórek", strojących się piórka katolickich intelektualistów. Ich prawdziwym celem jest judaizacja chrześcijaństwa, o czym świadczy najlepiej "artykuł" Rafała Tichego, intelektualnego herszta tej grupy. Na nic nie zdadzą się tu fałszywe odwołania do ks. Prof. dra hab. Czesława Bartnika, częstego gościa łamów "Naszego Dziennika". Wystarczy wspomnieć, że znaczącą rolę w tym środowisku odgrywają Filip Memches (!) i Michał Łuczower (używający nazwiska Łuczewski). Intencje pisma rozpoznać można już po wulgarnie antypolskiej okładce, na której kobieta o wyraźnie semickich rysach trzyma na łańcuchu Polaka przerobionego w parobka. Polakożerczej piątej kolumnie światowego żydostwa w katolicyzmie mówimy nie!"

Zacznę jednak zupełnie inaczej, na poważnie:

Uważam, że opublikowana na portalu Rebelya.pl odpowiedź "Czwórek" na moją recenzję jest faulem, i to zasługującym na żółtą kartkę. Żeby zrozumieć, o co w niej chodzi, trzeba być pilnym czytelnikiem tego elitarnego pisma, a to grono - przyznajmy szczerze - zmieściłoby się w średniej wielkości warszawskim klubie, w którym można posłuchać balearic-space-disco.

Po pierwsze, autor tego tekstu nie istnieje. "Sławoimir Żyżkowski" to pseudonim, złożony z imienia i nazwiska dwóch znanych lewicowych intelektualistów. Nie każdy czytelnik to zauważył. Po drugie, ten tekst jest pastiszem donosu demaskującego antysemityzm. Podobne rzeczy były kiedyś publikowane we "Frondzie", do legendy przeszedł fenomenalny donos na Stefana Żeromskiego. Jest to pastisz, więc jego autorzy nie mieli na myśli tego, co napisali. Po trzecie, podobny, tyle, że rzucający gromy na kogo innego, ekst Żyżkowskiego, pojawił się w pierwszym numerze Czwórek. Jeśli ktoś znał ten tekst, zrozumiał o co chodzi w polemice ze mną. A teraz ręka do góry, kto miał w ręku pierwsze Czwórki, kto przeczytał tekst Żyżkowskiego i kto go zapamiętał. Las rąk. Po czwarte, fragment o Pawle Florenskim może zrozumieć tylko kilkanaście osób, które już widziały najnowszą tekę Pressji, czekającą w kolejce do dystrybucji. Tu dowcip polega na tym, że to ja, wraz z Karolem Wilczyńskim, przetłumaczyłem przełomowy tekst Michaela Hagemeistera o antysemityzmie Florenskiego.


Żart "Czwórek" jest jednak nie tylko niezrozumiały, ale też niedobry. Uważam, że granie anty-antysemityzmem w taki sposób jest szkodliwe. Dlatego właśnie nie wszedłem w żadną z dwóch zarysowanych powyżej żartobliwych narracji. Nawet jeśli takie teksty mogą obudzić kogoś z dogmatycznej drzemki, to używanie pastiszowej antysemickiej czy anty-antysemickiej retoryki w innych celach wydaje mi się niestosowne.

Oczywiście w mojej recenzji Czwórek nie ma żadnych wątków antysemickich i nie zamierzam tego dowodzić. Problem polega na tym, że pojawienie się w dużym internetowym medium tak hermetycznego tekstu o tak gorącej treści musiało wywołać nieporozumienia. Od soboty jestem bombardowany pytaniami, czy ten tekst jest na serio. Jeden z moich przyjaciół napisał nawet poważną polemikę z Żyżkowskim, za co serdecznie mu dziękuję. Przypuszczam, że zachowujący anonimowość redaktorzy pisma nie spodziewali się takiego obrotu sprawy, więc nie mam do nikogo specjalnych pretensji. Boję się tylko, czy ze względu na swój rzekomy antysemityzm otrzymam kiedyś wizę amerykańską, czy moje dzieci dostaną się na studia i czy utrzymam stanowisko redaktora naczelnego "Pressji".

Wracając do mesjanizmu, warto zauważyć, że przeciwstawienie mesjanizmu żydowskiego i chrześcijańskiego przeszło ciekawą ewolucję. Pierwotnie mesjanizm żydowski był o wiele bardziej "ziemski" niż chrześcijański. Z tego punktu widzenia można wręcz uważać, że polscy mesjaniści z XIX wieku bliscy byli pierwotnym intuicjom judaizmu. W XX wieku role częściowo się odwróciły. Myśliciele żydowscy, być może pod wrażeniem tego, do czego doprowadziła ziemska nadzieja mesjańska, zaczęli odsuwać Królestwo Boże w zaświaty, a teologowie chrześcijańscy zaczęli wracać do millenaryzmu. Jedno pozostaje wszakże bez zmian - polscy mesjaniści zawsze trzymają z Żydami.

Paweł Rojek

Autor jest redaktorem naczelnym kwartalnika "Pressje".